czwartek, 29 marca 2012

Crazy!

Nie umiem pisać! Nie umiem pisać totalnie i juz zaczynałam myśleć, ze jednak coś tam pisać umiem, coś w stylu: „o jak fajnie, mam taką świetną historię, tylko pisać!”, ale teraz opadłam z sił. Nic mi się nie splata, powietrze ze mnie zeszło i nie czuję tej fajnej iskierki, energii, którą miałam na początku. Zaczynam, nie kończę jak zwykle. Powinnam być mistrzynią krótkich form, wiersze się powinny ze mnie sypać po prostu. Jak byłam mała, a raczej mniejsza niż teraz, chciałam być pisarką albo poetką. Bo to wydawało się takie cudowne, tajemnicze, magiczne. Myślałam o sobie siedząca przed wielkim oknem, w wielkim domu, przy wielkiej maszynie. Myślałam ze będę palić bardzo dużo, że będę pisać bardzo dużo. Palić, palę, ale z pisaniem gorzej. Kurczę, jaka szkoda, ze nie mam maszyny do pisania! Wiem, ze ona nie załatwiłaby sprawy mojego pisania, bo to sprawa talentu, ale chciałabym ją mieć. Miałabym małą dawkę tej magii, której chciałam w dzieciństwie. Trochę jeszcze więcej magii niż mam teraz, bo nigdy nie jest jej za wiele, prawda? Więcej, więcej, więcej, jeszcze trochę więcej. Lubię to co mam teraz, lubię siebie teraz. Chyba zaczęłam w siebie wierzyć, a po tym co się działo zimą potrzebowałam tej wiary. I teraz gdy tak wiele rzeczy się zmieniło zaczynam myśleć, że to było mi potrzebne. Może serio tak jest, że większość z tego co się dzieje jest nam potrzebne? Ale byłoby fajnie, prawda? Można by było mieć pewność, że najgorsze rzeczy, które się dzieją prowadzą ku lepszemu. Po burzy spokój, po nocy dzień i inne cudowne mądrości raptem zaczną być naszym mottem. Dziwnie. W każdym razie nie umiem pisać, nie umiem dokończyć większości rzeczy, które zaczynam i nie umiem się otworzyć przed ludźmi. Ale czuję magię, czuję ostatnio cholerną magię i może to nie jest taka dawka magii, której chciałam w dzieciństwie, ale mam takie wrażenie, że idzie coś cudownego w moim kierunku. I to jest takie miłe uczucie, że nie będę go przygaszać, nawet jeśli to złudzenie.

Powiedzcie mi, czemu nie?

1 komentarz:

  1. Są dwa wyjścia: albo możesz kupić taką maszynę w jakimś sklepie ze starociami za śmieszne gorsze, bo to już przeżytek, albo może kosztować niebagatelne pieniądze, bo to (również już) zabytek.

    Nie poddawaj się, pisz. Po kilku stronach nie da się stwierdzić, czy coś wychodzi, czy nie. Jak się rozkręcisz, to może pójść lepiej.

    OdpowiedzUsuń