poniedziałek, 29 listopada 2010

miss nothing, miss everything.

Zima, zima, zima, totalna, glupia zima.
Pokonała mnie dziś kompletnie, a miałam przeczucie żeby nie wychodzić z akademika. Lecz stwierdziłam "nie, iz, nie masz już nieobecnosci, rusz dupe".
I co? I co ja sie pytam? 40 minut jazdy tramwajem, który w połowie trasy i tak sie rozpierniczył.
Jea.
W kazdym razie sezon na "Wróci wiosna, baronowo" uznaje oficjalnie za rozpoczęty.
Poza tym, jestem mistrzynią dramatu od jakiegos miesiaca. I jeżeli końcu nie uwierzę, że to może być możliwe i, że w sumie po okresie trafiania na samych palantów mogę trafić na kogoś, kto zdecydowanie, ale to zdecydowania palantem nie jest. W każdym razie, nadal nie będę zapeszać. Będę sobie mieć nadzieje, że prędko nie zauważy jaka jestem postrzelona i będzie gicik.
Wszystkim dziękuje za masę cierpliwości, jaką wykazują słuchając mojego gadania głupotek, mazgajenia się i chichotania na zmianę.
Może zima w tym roku nie będzie aż taka zła?<: (ej, ale idziemy na te sanki, niee?)
Studia idą mi tak, że ja się dziwie, że w ogóle idą, biorąc pod uwagę moje rozleniwienie i pecha jeżeli już to rozleniwienie pokonam. Trzeba będzie się naprawdę wziąć do roboty, jeżeli nadal mam chęć zostania sobie na patologii. A w sumie chęć mam dużą głownie ze względu na ludzi ze mną studiujących, bo przecież nie ze względu na gramatykę historyczną.
Rogaliki i krakersy safarii to jest to {:
I no tak, nie mogę o tym zapomniec: Rogucki Piotrze, ja Cię kocham!
Chciałabym już wiedzieć co robię w sylwestra. Ale chyba nie powinnam jak na razie na to liczyc, w koncu dopiero koniec listopada (:
Nadal staram sie rzucić palenie, wiecie? :D

Poprzedniemu portalowi blogowemu podziękowałam, z przyczyn czysto technicznych, czyt. jeżeli nie chcecie zamieszczać wpisów w tej wersji o którą proszę, to całujcie się w pośladki.

Ps.
Gdy już wyjdziecie w taką pogodę na zakupy, sprawdźcie czy macie portfel.
Kilka razy najlepiej.
Ja proszę bardzo ładnie, niech ta zima się jutro ogarnie!